Witamy wszystkich chętnych do rozmów na każdy temat.

Filozofia kłamstwa?

rozejrzyjmy się szerzej, niż potrafimy
Lucile
Posty: 24
Rejestracja: 24 cze 2020, 11:12

Filozofia kłamstwa?

Post autor: Lucile »

Czy kłamstwo można traktować - pomijając oczywisty aspekt moralny, etyczny i religijny - jako swoisty rodzaj treningu pamięci? Absorbuje oraz zmusza naszą pamięć do wykonywania dużej pracy, oczywiście, jeżeli zależy nam, aby nie zostało od razu zdekonspirowane. W takim przypadku jest pracochłonne oraz czasochłonne. Wszak z premedytacją podając różnym osobom, odmienne wersje tych samych zdarzeń, dokładnie musimy zapamiętać co i komu mówiliśmy. I jak do tego sami się odnosimy. Czy nie jest tak, że przyznając sobie (wprawdzie bezpodstawnie, ale – co tam!) prawo do różnorodnego interpretowania faktów, naświetlania ich odmiennie, w zależności od aktualnego rozmówcy oraz czyniąc wysiłek zrozumienia jego perspektyw; to już nie jest kłamstwo, a coś więcej – dyplomacja, polityka; to umiejętne czerpanie pełnymi garściami z zasobów swojej przebiegłości i inteligencji. Im bardziej tę, w gruncie rzeczy trywialną sprawę mijania się z prawdą komplikujemy, i na dodatek doskonale panujemy nad całością utkanej przez siebie wirtualnej rzeczywistości, tym bardziej zachwycamy się swoim, jakże głębokim, plastycznym, makiawelistycznym intelektem.

Podchodząc do tego w ten sposób, od razu lepiej się czujemy, prostujemy plecy i wysoko podnosimy głowę. Stojące u podstaw tego procesu prymitywne, wręcz ordynarne kłamstwo, już dawno zamieniło się w „szczere złoto”. Tym sposobem to właśnie my pierwsi dobiegamy do mety w szczególnej dyscyplinie rozpychania się łokciami oraz uczynienia z siebie jedynego, słusznego autorytetu. Klękajcie narody!

Ciekawe, jak w takiej sytuacji wygląda spoglądanie sobie samemu w oczy… w lustrze, już nie mówiąc o „zwierciadle sumienia”. A może i na swój użytek mamy jeszcze bardziej przewrotne kłamstwo.

Kto to wie?

Awatar użytkownika
lczerwosz
Posty: 55
Rejestracja: 11 cze 2020, 0:35

Filozofia kłamstwa?

Post autor: lczerwosz »

Lucile pisze:
20 sie 2020, 21:56
Ciekawe, jak w takiej sytuacji wygląda spoglądanie sobie samemu w oczy… w lustrze, już nie mówiąc o „zwierciadle sumienia”. A może i na swój użytek mamy jeszcze bardziej przewrotne kłamstwo.
Psychologia zna pojęcie "wypierania ze świadomości" niewygodnych faktów, czy samo-rozgrzeszania się. Wtedy bez problemu patrzymy w lustro

Awatar użytkownika
skaranie boskie
Administrator
Posty: 153
Rejestracja: 10 cze 2020, 1:37
Lokalizacja: wieś

Filozofia kłamstwa?

Post autor: skaranie boskie »

Interesujący temat i - wbrew pozorom - bardzo mi bliski. Na pewno do niego wrócę, ale najpierw muszę się zastanowić, czy i na ile moja wypowiedź ma być daleka od rzeczonego kłamstwa, czyli jak daleko mogę się posunąć w pisaniu prawdy.
Kloszard to nie zawód...
To pasja, styl życia, realizacja marzeń z dzieciństwa.

Lucile
Posty: 24
Rejestracja: 24 cze 2020, 11:12

Filozofia kłamstwa?

Post autor: Lucile »

skaranie boskie pisze:
22 sie 2020, 17:28
jak daleko mogę się posunąć w pisaniu prawdy.
Najlepiej... do dna.

Awatar użytkownika
skaranie boskie
Administrator
Posty: 153
Rejestracja: 10 cze 2020, 1:37
Lokalizacja: wieś

Filozofia kłamstwa?

Post autor: skaranie boskie »

Lucile pisze:
25 sie 2020, 17:37
Najlepiej... do dna.
Nigdy nie wiem, kto to będzie czytał...
Kloszard to nie zawód...
To pasja, styl życia, realizacja marzeń z dzieciństwa.

Lucile
Posty: 24
Rejestracja: 24 cze 2020, 11:12

Filozofia kłamstwa?

Post autor: Lucile »

skaranie boskie pisze:
25 sie 2020, 19:41
Nigdy nie wiem, kto to będzie czytał...
A czy to ma jakiekolwiek znaczenie, przecież... prawda sama się obroni

Śmiało :))

Awatar użytkownika
skaranie boskie
Administrator
Posty: 153
Rejestracja: 10 cze 2020, 1:37
Lokalizacja: wieś

Filozofia kłamstwa?

Post autor: skaranie boskie »

Jasne, obroni się. Sama... przed sobą.
Kloszard to nie zawód...
To pasja, styl życia, realizacja marzeń z dzieciństwa.

Lucile
Posty: 24
Rejestracja: 24 cze 2020, 11:12

Filozofia kłamstwa?

Post autor: Lucile »

skaranie boskie pisze:
25 sie 2020, 20:44
Sama... przed sobą.
Czyżby nie tylko klęska, ale i prawda była sierotą?

Awatar użytkownika
skaranie boskie
Administrator
Posty: 153
Rejestracja: 10 cze 2020, 1:37
Lokalizacja: wieś

Filozofia kłamstwa?

Post autor: skaranie boskie »

Obiecałem, że wrócę do tematu.
Nie jest mi łatwo rozmawiać o filozofii kłamstwa, ponieważ jestem jej wręcz podręcznikowym przykładem.
Tak, nie boję się przyznać, że rzadko zdarza mi się mówić prawdę, a już na pewno bez pomieszania jej z innymi domieszkami. Nie jest to jednak działanie z premedytacją, mające na celu li tylko wprowadzanie innych w błąd. To swego rodzaju uzależnienie, może nawet choroba, mająca swoje źródła w dzieciństwie. Nie mam ochoty opisywać tutaj swoich traum, napiszę jedynie, że często i to w bardzo młodym, nawet przedszkolnym wieku byłem zmuszany do przyznawania się do rzeczy, których nigdy nie zrobiłem. To było takie "łamanie kręgosłupa", czyli przygotowanie do życia w matrixie.
Gdy już nieco podrosłem, zauważyłem, że najprawdziwsza i najbardziej prawdopodobna relacja, jaką zdarzyło mi się przekazać, czy to rodzicom, czy nauczycielom, budziła ich poważne wątpliwości, częściej nawet absolutną niewiarę, najbardziej zaś wyimaginowana i nieprawdopodobna bzdura była przez te gremia łykana, jak ryba przez pelikana. Cóż, nie było sensu utrudniać sobie życia mówieniem prawdy, skoro kłamstwo - i to zazwyczaj te najbardziej niewiarygodne - doskonale to życie ułatwiało, będąc przez wszystkich przyjmowane za dobrą monetę. No i tak mi zostało. Dziś też mało kto mi wierzy, gdy mówię prawdę, choć na pewno częściej się z tą wiarą spotykam, niż w młodości. Wiele osób jednak uparcie wmawia mi, że kłamię i wybiera wersję wydarzeń, która - choć absolutnie odległa od rzeczywistości - idealnie pasuje do ich wyobrażenia.
Jednym słowem, większość ludzi chętniej za prawdę przyjmuje to, co chce, żeby prawdą było, niż to, co jest nią w rzeczywistości. Myślę, że nie ja jeden odkryłem tę prawidłowość. Ja się tylko kiedyś dawno powstrzymałem od pójścia w politykę, ale to już nie z powodu skłonności do kłamstwa, ale z wrodzonej moralności. Jako polityk musiałbym zawsze kłamać, a ja uwielbiam mówić ludziom prawdę, pomimo ich bezpodstawnej niewiary w moje słowa. No, chyba, że chcę mieć tzw. święty spokój i brak jakiegokolwiek dociekania z ich strony.
Czy taka odpowiedź wpisuje się w twoją filozofię kłamstwa, Lucile?
Kloszard to nie zawód...
To pasja, styl życia, realizacja marzeń z dzieciństwa.

Lucile
Posty: 24
Rejestracja: 24 cze 2020, 11:12

Filozofia kłamstwa?

Post autor: Lucile »

skaranie boskie pisze:
02 wrz 2020, 19:16
Czy taka odpowiedź wpisuje się w twoją filozofię kłamstwa, Lucile?
Owszem, skaranie, wpisuje się i to akuratnie. Ja także pamiętam, że w dzieciństwie - chcąc być zauważoną, wyjątkową, coś znaczącą w grupie rówieśników - uciekałam się do koloryzowania, i to akurat było celowe działanie, podbudowujące moje ego. Trochę inne motywy mną kierowały, ale sposób na akceptację był bardzo podobny.

Właśnie pomyślałam sobie, czy tak pojmowana filozofia kłamstwa nie wpisuje się w filozofię samotności, a może nawet logikę samotności. I to dobry temat do dyskusji, bowiem jesteśmy na portalu „Ego i ja”.

Relacja inni i ja, czyli:
ja i wielu; ja, jako jedna z wielu; ja, wyjątkowa z wielu; ja i wielu we mnie.

W zasadzie chyba można jeszcze mnożyć typy tych relacji, ale w tej chwili nic nie przychodzi mi do głowy. Jedno jest pewne, nasze ego domaga się „samostanowienia” i jako „ja (jedna) a wiele” jest w czymś rodzaju opozycji, a nawet dysymilacji i różnicowania. Takie stanowisko poskutkować może, a raczej musi, odrzuceniem innych przez jednostkę, albo jednostka dokonuje świadomej ekskluzji ze społeczeństwa. Czy zatem samotność to poczucie odrębności od innych, brak potrzeby bycia w grupie, a nawet jej negacja?

Wielka szkoda, że na studiach nie przykładałam się solennie do zgłębiania filozofii (a przez cztery semestry miałam takie zajęcia, zakończone egzaminem – zdanym), szczególnie już nauk krakowskiego wielkiego współczesnego filozofa Romana Ingardena i jego fenomenologii samotności.

Samotność, jako doświadczenie egzystencjalne – i to jest piękny temat.

Ech, ta próżna, samolubna młodość! Żal niewykorzystanych lat.

ODPOWIEDZ