TO JEST MIEJSCE,
W KTÓRYM MOŻESZ PORUSZYĆ KAŻDY TEMAT BEZ OBAWY, ŻE KTOŚ CI GO USUNIE.

przekłamanie ewangeliczne

Tu nie kopiujemy katechizmu, tu rozmawiamy szeroko o religiach i wierzeniach.
Awatar użytkownika
skaranie boskie
Administrator
Posty: 276
Rejestracja: 10 cze 2020, 1:37
Lokalizacja: wieś

przekłamanie ewangeliczne

Post autor: skaranie boskie »

Jak wielu z Was, którzy mnie znacie, wie, lubię opierać swoje wypowiedzi dotyczące wierzeń na konkretnych cytatach z Biblii.
Szczególną estymą darzę Ewangelie, zarówno te cztery - tzw. kanoniczne - jak i pozostałe, których wczesnośredniowieczny Kościół bał się udostępnić nawet swoim funkcjonariuszom. Bał się zapewne słusznie, mogłyby bowiem skutecznie zapobiec jego hegemonii w ówczesnym świecie zachodnim.
Z Ewangelii jednak możemy czerpać pełnymi garściami, Jezus bowiem, o ile w ogóle istniał ktoś taki, przekazał nam wiedzę tajemną, która tak naprawdę nie tyle tajemną jest, co zapomnianą. Uważam, że tę wiedzę każdy powinien sobie przyswoić i bardzo często do niej wracać, jest ona bowiem idealnym zbiorem wskazówek dotyczących wielowymiarowego charakteru zarówno świata, jak i nas, ludzi.
Tyle tytułem wstępu.
Wczoraj naszła mnie pewna myśl, zanim jednak ją opiszę, wspomnę swój stosunek do ewangelistów. Żeby nie gmatwać, pozostanę przy kanonicznej czwórce. Są to panowie Mateusz, Marek, Łukasz i Jan. Zawsze lekko powątpiewałem w ich prawdomówność. Nie kwestionuję tym relacji dotyczących samych słów Jezusa, moje zastrzeżenia zawsze dotyczyły tzw. otoczki.
Zacznijmy od zwiastowania i niepokalanego poczęcia. Działo się to na długo przed tym, nim uczniowie w ogóle usłyszeli o tym człowieku, skąd zatem tak dokładnie znali tę historię? Skąd taki dokładny opis reakcji Heroda na wieść o narodzinach izraelskiego króla, który przecież wcale się królem nie mienił? Rozumiem, że swojej wiedzy zaciągnęli u źródeł, czyli u rodziców Jezusa. To nawet prawdopodobne, ale czy taki przekaz, po ponad trzydziestu latach, zapewne dodatkowo ubarwiony przez piszących, nie wydaje Wam się wątpliwy?
Spróbujmy małego porównania. Komunizm w Polsce skończył się ok. 30 lat temu. Co dziś o nim opowiadają ludzie, którzy go nie przeżyli? Popychają jakieś farmazony o sklepach, w których dostępny był tylko ocet. To się ich pytam, jakim cudem ja przeżyłem, karmiony wyłącznie octem? Czy ktokolwiek z głosicieli tej jedynie słusznej prawdy udowodni mi, że można przeżyć 30 lat za jedyny produkt żywnościowy mając ocet? Czy aby nie równie wiarygodne są opowieści panów Ewangelistów w sprawach, których zwyczajnie nie widzieli?
Ale pal licho zaszłości. Oni napisali tam - wszyscy zgodnie - o tym, że Jezus spędził czterdzieści dni w samotności na pustyni oddając się w tym czasie jedynie dwóm zajęciom. Postowi i rozmowom z szatanem. No to ja się pytam skąd taka dokładna relacja z tych rozmów? Wykluczam tutaj osobistą relację samego zainteresowanego, a to z dwóch powodów. Po pierwsze nie był zbyt skłonny do rozprawiania o sobie, po drugie - ilekroć pisali o skierowanych do nich opowieściach Jezusa - zawsze zaczynali je od słów "onego czasu rzekł Jezus uczniom swoim...". W opisie postu na pustyni nie ma takiej wzmianki. Wniosek stąd, że cała opowieść ma w sobie tylko tyle z prawdy, że Jezus mógł rzeczywiście spędzić te czterdzieści dni na pustyni. Reszta jest albo konfabulacją pisarzy, albo celowym kłamstwem dopisanym przez kościelnych redaktorów. W sumie obie wersje są możliwe, pisarze bowiem - jak jeden - zrzynali nie tylko od siebie nawzajem, ale - i to przede wszystkim - z jednego, wspólnego źródła. Lub z kilku. Wątpię jednak w ich celowe gmatwanie sprawy własnymi dopiskami. Oni nie tworzyli religii, tę założył niejaki Szaweł z Tarsu, Rzymianin występujący pod pseudonimem Paweł, nie mieli więc interesu w przekłamywaniu tego, co opisywali. A opisywali coś, co do ich czasu obrosło nie tylko legendą, ale również zwykłymi zniekształceniami, jakie znamy z zabawy w głuchy telefon.
Mając na uwadze powyższe, ośmielę się zakwestionować spore fragmenty Ewangeli, a co za tym idzie prawo instytucji watykańskiej do rzekomej sukcesji po jej domniemanym założycielu. Idąc dalej tym tropem, uważam, że KRK jest kolejną, niestety w pełni udaną próbą zaprogramowania znacznej części ludzkości w celu odwrócenia jej od tego, co prawdziwe, a stąd był już tylko krok do zniewolenia, uzależnienia mentalnego od instytucji. To, jak zresztą wszystkie religie, ogromne oszustwo mające na celu zwyczajny rabunek materialny, a przede wszystkim energetyczny.
Kloszard to nie zawód...
To pasja, styl życia, realizacja marzeń z dzieciństwa.


admin@egoija.pl
ODPOWIEDZ